Nie każdy człowiek potrafi wykorzystać dar, jakim jest umiejętność
postrzegania aury i odczytywania ukrytych w niej znaczeń. Autor podaje
ćwiczenia umożliwiające czytelnikowi odnalezienie w sobie tego cennego
daru i wykorzystywanie ukrytych w aurze informacji. Dzięki temu każdy
będzie mógł zadbać o swoje zdrowie, poprawić swoją sytuację życiową i
lepiej zrozumieć innych.
Wprowadzenie
W dzieciństwie chodziłem do szkoły prowadzonej przez księży. W każdy
czwartek rano przed lekcjami szliśmy do kaplicy na mszę. Lubiłem
muzykę, zawsze więc stawałem tak, by móc obserwować pana Cardera,
organistę, który uczył również muzyki i był najlepszym nauczycielem,
jakiego kiedykolwiek miałem.
Pewnego ranka przyglądałem się, jak pan Carder gra Bacha, i ze
zdumieniem zauważyłem piękne barwy, które z niego emanowały, unosząc
się ku wysoko sklepionemu sufitowi. Widok ten mnie zachwycił,
szturchnąłem więc siedzącego obok chłopca.
Popatrz, jakie piękne kolory powiedziałem.
Chłopiec spojrzał, jednak niczego nie zobaczył. Nie pamiętam, co
powiedział, ale powstrzymało mnie to przed opowiadaniem o kolorach
komukolwiek innemu.
Od tamtej chwili widywałem kolory wokół pana Cardera niemal zawsze, gdy
grał. Po prostu nabrałem pewności, że się pojawią, i nie dziwił mnie
ich brak wokół innych ludzi, nawet wokół szkolnego księdza.
Wiele lat później po którymś z moich wykładów jeden ze słuchaczy
podszedł do mnie i zasugerował, że kolory mogły pochodzić z witraży w
kaplicy. Wydawało mi się to nieprawdopodobne, ponieważ dobrze znałem
piękne wzory, które światło padające przez okna w słoneczne poranki
rzucało na zgromadzonych uczniów. Niemniej jednak wróciłem do kaplicy i
sprawdziłem organy ustawione były w taki sposób, że promienie
przenikające przez witraże nie mogły padać na organistę.
To właśnie wtedy zobaczyłem aurę po raz pierwszy. Miałem szczęście, że
od razu dostrzegłem kolory. Większość ludzi najpierw zauważa niemal
bezbarwną "otoczkę", a barwy pojawiają się stopniowo. Ponieważ byłem
dzieckiem, przyjąłem aurę jako coś naturalnego. Nie analizowałem tego
zjawiska, nawet nie myślałem o nim zbyt często. Czasami widywałem aurę
wokół nauczyciela muzyki, gdy grał na pianinie, natomiast nigdy, gdy
prowadził lekcje.
Rok czy dwa lata później pan Carder został moim wychowawcą. Jego metoda
utrzymywania dyscypliny w klasie polegała na nagradzaniu dobrego
zachowania czytaniem książki w każde piątkowe popołudnie. Była to jego
ulubiona lektura z dzieciństwa. Trzymał te stare zniszczone kartki w
rękach z czcią i miłością. Opowieść nas fascynowała i nasze zachowanie
w klasie poprawiało się z tygodnia na tydzień, ponieważ dużo więcej
frajdy nam sprawiało śledzenie najnowszych przygód bohaterów książki
niż nauka matematyki. Gdy pan Carder czytał, jego aura poszerzała się i
otaczała go jaskrawymi kolorami.
Jako nastolatek czasami dostrzegałem aurę wokół innych ludzi, na ogół
wtedy, gdy entuzjastycznie opowiadali o czymś, co ich interesuje.
Zdarzało się to jednak przypadkiem, nigdy nie starałem się jej
zobaczyć, ale też nie dziwiło mnie, że ją widzę.
Mając siedemnaście lat, wysłuchałem kilku wykładów w Towarzystwie
Teozoficznym i dowiedziałem się, że temat jest dużo głębszy, niż mi się
wydawało. Zdziwiło mnie, że większość słuchaczy bardzo ciężko pracuje,
by zobaczyć coś, co ja widziałem przez połowę swojego życia, uważając
ten fakt za rzecz całkowicie naturalną. Chciałem im powiedzieć, że za
bardzo się starają, że lepiej by zrobili, rozluźniając się i
pozwalając, aby się zdarzyło to, co się ma zdarzyć, ale byłem zbyt
nieśmiały i zamknięty w sobie.
Nadal uważam, że widzenia aury najlepiej się uczyć w nastroju pogodnym.
Jeśli się zabierzesz do roboty z ponurą determinacją, zniknie element
zabawy, a osiągnięcie sukcesu stanie się prawie niemożliwe.
Miałem tego niezbity dowód wiele lat temu, gdy zaczynałem prowadzić
zajęcia z rozwoju zdolności parapsychicznych. Jedna z pań
uczestniczących w spotkaniach rozpaczliwie chciała zobaczyć aurę.
Chociaż upominałem ją, by czerpała radość z naszych ćwiczeń, traktowała
każde z nich jak sprawę życia i śmierci. Jej frustracja rosła, w miarę
jak kolejni uczestnicy warsztatów stwierdzali, że im się udało, a ona
ciągle nic nie widziała. Zabrała robione w klasie notatki do domu i
zostawiła w salonie. Pewnego wieczoru przeczytał je jej mąż. Był po
dwóch kieliszkach i stwierdził, że mogłoby być zabawnie zrobić kilka
ćwiczeń. Z początku jego żona nie chciała, ponieważ zawsze podkreślał
swoją niewiarę w widzenie aury. Zgodziła się jednak, nie chcąc mu się
sprzeciwiać. Ku swemu zdumieniu odkryła, że widzenie aury nie sprawia
jej żadnej trudności. Zdziwiła się jeszcze bardziej, gdy się okazało,
że jej mąż także nie ma z tym problemu. Męża to przeżycie tak
przeraziło, że musiało minąć kilka miesięcy, zanim dał się namówić na
poowne próby. Interesujący w tej historii jest fakt, że pani ta nie
widziała aury podczas zajęć, gdy bardzo się o to starała, natomiast w
domu, chcąc sprawić mężowi przyjemność, z łatwością osiągnęła cel.
W książce tej zawarłem wszystkie ćwiczenia z moich zajęć rozwoju
zdolności parapsychicznych. Jeśli będziesz je wykonywać jako element
zabawy, na pewno uda ci się zobaczyć i zinterpretować aurę.
Ludzie dostrzegali aurę od zarania dziejów. Wiele pradawnych rycin i
rysunków na skałach przedstawia postacie z dziwnym nakryciem głowy.
Szczególnie wyraźnie widać to na malowidłach z Val Camonica w
północnych Włoszech. Niektórzy badacze twierdzą, że w dawnych czasach
ziemię odwiedzili goście z kosmosu. To możliwe, oczywiście, ale wydaje
się bardziej prawdopodobne, że są to prymitywne przedstawienia aury,
szczególnie iż głowy niektórych postaci otoczone są rysunkami płomieni.
Pióropusze noszone przez wodzów Indian mogłyby przedstawiać aurę.
Również kapłani Majów nosili nakrycia głowy zrobione z piór.
Długo przed nadejściem Chrystusa głowy świętych na portretach otaczały
świetliste lub złote aureole (rys. A). Można je zobaczyć na malowidłach
pochodzących z Egiptu, Indii, Grecji i Włoch. Bez wątpienia
przedstawiają one aurę.
Również w świętych księgach wszystkich cywilizacji pojawiają się
informacje o aurze. Być może głowę Mojżesza schodzącego z góry Synaj
otaczała aureola "Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami
Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na
skutek rozmowy z Panem. Gdy Aaron i Izraelici zobaczyli Mojżesza z dala
i ujrzeli, że skóra na jego twarzy promienieje, bali się zbliżyć do
niego". (Wj 34, 29). Homer opisuje aurę jako "świetlistą chmurę mającą
swe źródło w boskiej istocie, a więc symbolizującą moc". Opis tego
zjawiska po raz pierwszy pojawił się w zachodnich pismach około 2600
lat temu, gdy pitagorejczycy zaczęli je włączać do swoich nauk.
Ludzie zawsze uważali, że aura jest rzeczywistą siedzibą siły życia.
Hindusi nazwali tę energię prana, w Polinezji kahuni określali ją
mianem mana, natomiast Paracelsus munis. Mesmer używał nazwy magnetyzm
zwierzęcy, Baron von Reichenbach od, a dzisiaj ludzie obdarzeni
zdolnościami parapsychicznymi nazywają ją siłą eteryczną.
Średniowieczni święci i mistycy potrafili dostrzec cztery różne typy
aury: nimb, halo, aureolę oraz glorię. Nimb i halo otaczają głowę,
aureola całe ciało, a gloria łączy trzy pozostałe rodzaje w całość.
Święci mają tak bardzo rozwinięty nimb i halo, że artyści bez trudu dostrzegali je i malowali.
Paracelsus (1493-1541), sławny szwajcarski filozof i lekarz, jako jeden
z pierwszych pisał o aurze. Po ukończeniu studiów podróżował po
Europie, spędzając dużo czasu z Cyganami i alchemikami. Studiował
również ziołolecznictwo, dentystykę i teozofię. Zdobytą wiedzę
przekazał w swoich pismach. Paracelsus wierzył w istnienie siły
życiowej, "która jaśnieje wewnątrz i wokół żywych istot jak świetlista
kula". Uważał, że ma ona magiczny wpływ, który można wykorzystać w
leczeniu pacjentów. W 1541 roku został zmuszony do rezygnacji z funkcji
profesora medycyny i chirurgii, ponieważ jego nauki uznano za zbyt
daleko odbiegające od ogólnie przyjętych zasad. Paracelsus zmarł w tym
samym roku w wyniku obrażeń, jakie odniósł, gdy służący pewnego lekarza
nie zgadzającego się z jego poglądami wypchnął go z dużej wysokości.
Sir Isaac Newton (1642-1727), fizyk i matematyk, jest najbardziej znany
z obserwacji jabłka spadającego na ziemię. Rozmyślanie nad tym
zjawiskiem pozwoliło mu stworzyć trzy podstawowe prawa mechaniki, które
z kolei doprowadziły do odkrycia i zdefiniowania prawa ciążenia. Newton
był bardzo utalentowanym człowiekiem zajmującym się wieloma dziedzinami
nauki. Jako matematyk wynalazł rachunek infinitezymalny. W fizyce
odkrył skład białego światła. Pracował jako urzędnik państwowy był
dyrektorem mennicy. W 1666 roku opracował pojęcie pola siły lub "fal
siły" otaczających wszystko, co żyje. Był pierwszym człowiekiem, który
przepuścił białe światło przez dwa pryzmaty, w wyniku czego sformułował
prawa o załamaniu się promieni i o odbiciu. Jego "fale siły" oraz
zainteresowanie kolorami i światłem czynią zeń pioniera badań nad aurą.
Franz Mesmer (1734-1815) był wiedeńskim lekarzem, którego zafascynował
magnetyzm i który używał magnesu w leczeniu pacjentów. Wierzył, że moc
podobna do magnetyzmu istnieje w ludzkim organizmie. W 1775 roku
opublikował swoją książkę Dissertation on the Discovery of Animal
Magnetism, a następnie zaczął podróżować, by móc wszędzie demonstrować
swoje odkrycia. Niestety, teatralne skłonności i ekscentryczność
Mesmera zraziły do niego cały świat lekarski i w 1784 roku komisja, na
której czele stanął Benjamin Franklin, okrzyknęła go znachorem i
szarlatanem.
Kolejna znacząca postać w historii badań nad aurą to baron Karl von
Reichenbach (1788-1869), odkrywca kreozotu. Był to niemiecki metalurg i
przemysłowiec, który rozczarowany tym, że jego idee nie znajdują
zainteresowania u innych, postanowił bezpośrednio przedstawić swoje
poglądy szerokiej publiczności za pomocą serii listów na temat od i
magnetyzmu. Od to nazwa, jakiej Reichenbach używał do określenia
uniwersalnej energii, z którą pozostają w kontakcie wrażliwi ludzie,
zwłaszcza obdarzeni zdolnościami parapsychicznymi. Wierzył, że tę
"odyczną siłę" (nazwa pochodzi od Odyna, jednego z głównych bogów
norweskiej mitologii) wytwarzają magnesy, kryształy oraz istoty
ludzkie. Wrażliwe osoby nie tylko mogą ją odczuwać, ale w pewnych
sytuacjach również widzieć. Stwierdził na przykład, że on sam odczuwa
miły chłód emanujący z czubka kryształu, podczas gdy jego podstawa
wywołuje nieprzyjemne wrażenie ciepła.
W maju 1844 roku Reichenbach przeprowadził badania na Angelice Sturman,
młodej, uzdolnionej dziewczynie. Umieścił ją w ciemnym pokoju wraz z
kryształem, z którego czubka według jej oświadczenia wydobywało się
jasne, niebieskie światło. Poświata była w ciągłym ruchu, a od czasu do
czasu pojawiały się iskry. Gdy Reichenbach odwrócił kryształ, Angelika
dostrzegła gęsty czerwonożółty dym wydobywający się z jego podstawy.
Badacz był zachwycony wynikami testów, szczególnie gdy się okazało, że
oprócz Angeliki tysiące osób widzi kolory wydobywające się z jego
kryształów. Odkrył również, ze ludzkie ciało wytwarza podobną
biegunowość jak kryształy: lewą stronę ciała uważał za biegun
negatywny, prawą zaś za pozytywny.
Baron von Reichenbach w swoich licznych artykułach opisywał
doświadczenia, które mogli przeprowadzić jego czytelnicy. Wywołał
sensację w całej Europie, setki tysięcy ludzi starało się zobaczyć jego
odyczną siłę. "Módl się i sam spróbuj" powtarzał w swoich artykułach.
Dr Walter J. Kilner (1847-1920) uczynił krok naprzód, gdy w 1908 roku
odkrył sposób, który każdemu umożliwiał widzenie aury. W książce The
Human Aura wyprzedził swoją epokę, twierdząc, że w przyszłości będzie
można aurę sfotografować. Sposób Kilnera polegał na użyciu ekranu
składającego się z dwóch szyb umieszczonych o 3 mm jedna od drugiej.
Przestrzeń między nimi wypełniał błękitnofioletowy barwnik. Ekran ten
umożliwiał widzenie pasma ultrafioletowego, w wyniku czego każdy, kto
przez niego patrzył, mógł zobaczyć aurę. Pierwszą osobą, na którą
Kilner spojrzał, stosując swój wynalazek, była dwudziestotrzyletnia
kobieta cała otoczona szaroniebieską aurą z wyraźnymi promieniami. Dr
Kilner martwił się reakcją kolegów lekarzy wyśmiewających jego
odkrycia. W istocie, w 1912 roku "British Medical Journal" porównał je
do "wizjonerskich zabójczych spojrzeń" Makbeta. Tymczasem Kilner
uważał, że każdy lekarz powinien postrzegać jego ekran jako narzędzie
diagnostyczne, ponieważ aura otaczająca chore części ciała człowiek
a
ma ciemniejszą barwę. Mimo nieprzychylnych opinii, Kilner nadal
prowadził doświadczenia, a w 1921 roku wydał książkę podsumowującą jego
prace The Human Atmosphere.
Następne poważne opracowanie na temat aury pojawiło się dopiero w 1937
roku, gdy opublikowano książkę Oscara Bagnalla Origin and Properties of
the Human Aura. Autor nawiązał do prac dr. Kilnera i wyprodukował ekran
zawierający pinacynol. Można go było nosić jak okulary, co stanowiło
jego wielką zaletę. Takie "gogle do odczytywania aury" czasami można
nabyć jeszcze dzisiaj.
Pod koniec lat trzydziestych rosyjski naukowiec, Siemion Kirlian,
odkrył przypadkiem, jak fotografować aurę. Podczas leczenia metodą
elektrowstrząsów w szpitalu psychiatrycznym zauważył maleńki błysk
światła między skórą pacjenta i elektrodą. Naukowiec oparzył się
podczas pierwszej próby sfotografowania tego światła, ale na płycie
fotograficznej widoczna była aura, szybko więc zapomniał o bólu.
Kirlian wraz z żoną Walentyną przez ponad dwadzieścia lat pracowali w
swoim maleńkim dwupokojowym mieszkanku nad udoskonaleniem sposobu
fotografowania aury. Poświęcali temu cały swój wolny czas. Wiadomość o
ich odkryciu rozeszła się po kraju i w końcu, w 1940 roku, Ministerstwo
Zdrowia Publicznego przyznało im stypendium. Małżonkowie przeprowadzili
wiele eksperymentów, sfotografowali między innymi dwa na pozór
identycznie wyglądające liście.
Jeden z nich miał jasną, migotliwą aurę, natomiast aura drugiego była ledwo widoczna. Pierwszy liść był zdrowy, drugi chory.
Zdjęcia Kirliana były zdumiewająco piękne, a gdy wieść o nich dotarła
na Zachód, wzbudziła niezwykłe zainteresowanie w środowisku ludzi
zajmujących się parapsychologią. Jednak podniecenie stopniowo opadło,
gdy naukowcy wykazali, że zdjęcia po prostu pokazują ognie św. Elma.
Dotąd nie wiadomo, czy jest tak rzeczywiście. Kirlian nie używał
aparatu fotograficznego do swoich eksperymentów. Fotografowany obiekt
umieszczał między dwiema metalowymi płytami, drgającymi aż 200000 cykli
na sekundę. Zdjęcia palców i dłoni robiono, kładąc je na filmie leżącym
na naładowanej metalowej płycie.
W 1953 roku dr Michaił Kuźmicz Gajkin, leningradzki chirurg, przeczytał
artykuł o Kirlianach. Zafascynowało go, że fotografie małżonków
przypominały praktyki chińskich lekarzy stosujących akupunkturę,
których miał okazję obserwować w czasie drugiej wojny światowej. Ludzie
ci powiedzieli mu o 700 punktach na skórze, w których można wyczuć
życiową energię. Gajkin widział, jak chińscy lekarze zmieniają przepływ
energii pacjenta w tych punktach i jakie to miało skutki. Przyglądając
się zdjęciom w maleńkiej pracowni Kirlianów, zdał sobie sprawę, że
miejsca, w których aura ma największe natężenie, odpowiadają punktom
akupunkturowym, znanym chińskim lekarzom od tysięcy lat. Odkrycie to
pomogło znaleźć drobne punkty akupunkturowe. Dr Gajkin wraz z
Władysławem Michalewskim, leningradzkim inżynierem, wykonali
elektroniczne urządzenie, za pomocą którego można określić punkt
akupunkturowy z dokładnością do jednej dziesiątej milimetra.
Kirlianowie nie byli pierwszymi, którzy sfotografowali aurę.
Dziewiętnastowieczne urządzenie służące do wykrywania skaz w szkle
również pokazuje coś, co może być aurą, chociaż naukowcy twierdzą, że
aparat ten fotografuje jedynie prądy konwekcyjne. Cokolwiek powiemy na
ten temat, dzisiaj zarówno naukowcy, jak i wszyscy zajmujący się
parapsychologią twierdzą, że otacza nas energia niewidzialna dla
większości ludzi. Współcześni naukowcy potrafią zobaczyć aurę na
kasetach wideo, a wtedy piszą o "cienkim, pulsującym polu wokół
ludzkiego ciała".
Dzisiaj na targach ezoterycznych można spotkać osoby oferujące
sfotografowanie aury. Niestety, ich aparaty nie fotografują
autentycznego zjawiska, lecz wytwarzają je elektronicznie. Ludzie ci na
ogół podłączają czujniki do skóry osoby fotografowanej. Wynik pomiaru
oporu elektrycznego zostaje przekazany do elektronicznego procesora,
który wytwarza poświatę wokół ciała człowieka. Takie zdjęcie może być
zabawne, ale nie przedstawia prawdziwej aury.
Dużo czasu upłynęło od chwili, gdy prymitywne ludy malowały aurę na
ścianach grot. Dzisiaj możemy zastosować różne urządzenia, by ją
zobaczyć i dowieść jej istnienia. Mimo to bardzo niewielu ludzi chce
poświęcić czas i energię, by rozwinąć w sobie świadomość aury i nauczyć
się ją widzieć.
Gratuluję ci, że wyruszyłeś w ekscytującą podróż, która da ci dużo zadowolenia.
Odczytywanie aury
Spis treści
Wprowadzenie
Co to jest aura?
Jak odczuć aurę?
Jak zobaczyć aurę?
Barwy aury
Czakry
Interpretacja barw
Stan zdrowia odzwierciedlony w aurze
Samodoskonalenie się a twoja aura
Odczytywanie aury
Wnioski
Znaczenie kolorów
Słowa kluczowe czakr
Słowniczek
|